Moja lista blogów

sobota, maja 06, 2017

Herdenking i i bevrijdag

           4 maja  w Holandii jest święto. Herdeking tag to wspominanie ofiar drugiej wojny światowej. Podniosłe mowy, niedobitki żołnierzy i różnych obozów.
  Też ofiar przeciwnika. Zmarli to zmarli.
  Wojna miała inny charakter w Holandii niż u nas.
Na drugi dzień jest obchodzony Dzień wolności.
 W sumie - bardzo mi się podoba. Oficjalne uroczystości  wiadomo  - podniosłe , pełne wielkich słów  - w tym roku z przesłaniem .;;wolność nam się należy ale świat jest skomplikowany i musimy uważać ,żeby nam jej nie zabrano. Musimy jej pilnować...
   Było wspominanie różnych przypadków no i Żydów. Bo jednak to jest chyba wielki wyrzut sumienia Holendrów.....
  Była mowa o kolaborantach i rodzimych faszystach....
 Byłą mowa też o cichych bohaterach ...i  miłości.. a tak. miłości ...

       Ten film widziałam ale nie sądziłam ,że to historia prawdziwa.
 Pewien Suririnamczyk dostał medal pośmiertny za zasługi w ratowaniu Żydów...
 
  Po krótce opiszę tę historię bo jest piękna..Zwyczajnie piękna.

  Na Suriname - koloni wtedy holenderskiej   żyła sobie czarna rodzina, która wielkim wysiłkiem zdolnego młodzieńca wysłała do Holandi aby tam studiował.
  Dla chłopaka nie było to wtedy zbyt proste bo przecież był czarny.  To było jeszcze przed wojną ,gdzie biali to była rasa panów.
   Dostał się na uczelnie i wynajął pokój u Holenderki ,która właśnie była w trakcie rozwodu chyba - w każdym bądź razie nie za bardzo jej się w małżeństwie układało i praktycznie mieszkała osobno. Z dziećmi....

     No i stało się. Suirinamczyk się zakochał ,Holenderka też, wybuchł skandal bo białą z czarnym , eks mąż zabrał jej dzieci i wyrzucił na bruk.....

       Młody  rzucił studia i pracował byle gdzie jako byle kto i ciągle szukali dachu nad głową...

  Pewnego dnia jednak nie znaleźli i siedzieli na ulicy ..

Podszedł do nich stary Żyd i powiedział, że nikt nie zasługuje na to by  spać na ulicy i zabrał ich do siebie.

  Mial knajpę i kabaret. Dostali pokój ,  i pracował w tej knajpie. I tak jakoś im życie upływało. Po jakimś czasie Żyd zmarł  i przepisał im pensjonat ,Nad morzem.

  Wreszcie odetchnełi. Interes się kręcił , powodziło im się coraz lepiej ...

   Wybuchła wojna. Do pensjonatu wprowadzili się Niemcy.

 Aż gdzieś napotkali rodzinę Żydowska ,która nie miała się gdzie podziać. Ta pani powiedziała, że ona dobrze wie, że nikt nie zasługuje na poniewierkę i ukryła rodzinę na strychu.

   Potem pojawili się inni Żydzi, którzy potrzebowali pomocy.

Sytuacja byłą taka -  Na strychu stacjonowali Żydzi, na dole w pokojach  Niemcy, Surinamczyk robił za murzyna, Holenderka zarządzała tym całym bajzlem. Aż sprawa się rypła.

  Może ktoś ich zadenuncjował ,może jakiś nadgorliwy Niemiec poszedł za wysoko, może tych Żydów było za dużo....może ktoś chciał przejąć interes (np, były mąż) ... Żydów zabito nam miejscu a Suriname i Holenderkę  wysłano do obozu. Ją do Oświęcimia a jego gdzieś indziej..

 On uciekł z transportu ( popatrzcie - czarne koty zawsze się dobrze schowają) i nie wiadomo jak udało mu się wrócić n Suriname.. Zaciągnął się na jakiś statek albo co.

 O niej wszelki słuch zaginął  w Oświęcimiu. Nie przeżyła...

Film widziałam .Przedwczoraj się dowiedziałam ,że historia była prawdziwa i Suirnamczyk i ona dostali pośmiertne medale ...

   W tej historii było podkreślane to ,że w czasie drugiej wojny światowej  cały świat bez względu na kolor skóry ,pochodzenie itd - wszyscy ucierpieli .

    Również ci, którzy byli sprawcami całego zamieszania..

I że wolności  trzeba pilnować jako największego dobra...

A wczoraj było święto wolności. Radosne z imprezami , festiwalami , Panowała powszechna radość albowiem wolni jesteśmy.... Wszyscy mieszkańcy Holandii są wolni  bez względu na kolor skóry, wyznanie, predyspozycje seksualne itp itd....

 I to mi się też podoba.

  Co roku  o tej porze cieszę się. Bo jednak  fajnie jest mieszkać i żyć w kraju, który jakby nie było  - szanuje i swoje tradycje i swoją historię i  -wyciąga wnioski.... tak mi się wydaje...


 


8 komentarzy:

  1. Mieszkałam w Holandii i bardzo ich szanuję za ich podejście do swojej historii. Nie, żeby byli święci, bo też im trochę czasu zeszło, żeby zabrać się za przerabianie tematyki np. Żydów w czasie wojny, ale zaczęli, i robią to dalej, zmagają się też ze swoją kolonialną przeszłością. Nie idą łatwą drogą, nie upraszczają, nie zapierają się rękami i nogami. Są odpowiedzialni. Jakże bym chciała, żebyśmy my, Polacy też tak kiedyś potrafili. Uczciwie popatrzeć na swoją historię, przyznać się do błędów, przeprosić za krzywdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie - masz racje. Ich tylko można szanować za to ...Jakbym chciała ,żebysmy też tak umieli

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się podoba takie przesłanie: "wolność nam się należy, ale trzeba jej pilnować" i jeszcze to: "nikt nie zasługuje aby spać na ulicy". Takie proste i takie głębokie.
    Opowiedziana historia - bardzo piękna i dowodzi, że wszędzie na świecie zdarzają się dramaty i wszędzie są piękni ludzie. Bez względu na kolor skóry.
    Cieszmy się wolnością, o którą nie musieliśmy
    walczyć osobiście więc tym bardziej powinniśmy docenić tych co to czynili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U dlatego podoba mi się ten dzień wolności tutaj. Holendrów strikte mało walczyło z bronią w ręku ale walczyli inni i onich się pamięta. O tych ,co dali nam wolność

      Usuń
  4. Fakt - tragiczna i pouczająca historia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia nie tylko pouczająca, ale z tej historii należy wyciągać wnioski. Tymczasem zapominamy za szybko i znów człowiek pokazuje pazury, osądza, pogardza, poniża. W całej Europie widać rosnący nacjonalizm, czyli my jesteśmy lepsi. A to praktycznie największe współczesne zagrożenie, bo rodzi hasła typu Żydzi do gazu, czarni do Afryki, uchodźcy precz, nasza rasa rządzi itd.Tymczasem pozwala się na szerzenie haseł nacjonalizmu.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chciałabym się robić jakąs wyrocznią ale zdaje się ,że z wyciąganiem wnisków to jako Polacy mamy pewien prolem. Inne nacje chyba też...

    OdpowiedzUsuń